Przejdź do treści

„Oszustwa na Ozempic”. Jak AI pomaga fałszować leczenie odchudzające

W sieci rośnie fala „oszustw na Ozempic”. Cyberprzestępcy wykorzystują generatywną AI, by tworzyć fałszywe lekarstwa, historie pacjentów i całe „kampanie zdrowotne”. Stawką są nie tylko pieniądze, ale zdrowie zdesperowanych chorych.

„Oszustwa na Ozempic”. Jak AI pomaga fałszować leczenie odchudzające

W mediach społecznościowych pojawia się reklama: „nowy, doustny Ozempic”, „GLP-1 w sprayu”, bez recepty, w promocji, „pierwsze efekty po 7 dniach”. Pod zdjęciem uśmiechnięta kobieta „przed i po”, opisana jako zapracowana czterdziestolatka, która wreszcie schudła. Problem w tym, że ta osoba nie istnieje. To postać wygenerowana przez algorytmy sztucznej inteligencji – podobnie jak jej historia, wyniki badań czy rzekome rekomendacje lekarzy.

Eksperci Check Point Research opisują nową falę oszustw związanych z lekami GLP-1, takimi jak Ozempic czy Wegovy. Przestępcy używają generatywnej AI do produkowania całych zestawów materiałów: zdjęć, filmów, tekstów, a nawet wirtualnych „lekarzy” w fartuchach, którzy zachwalają preparat. Algorytmy uczą się na prawdziwych stronach medycznych i kampaniach zdrowotnych, a potem odtwarzają ich styl tak dobrze, że zwykły użytkownik ma problem z odróżnieniem oryginału od podróbki.

Fałszywa klinika, fałszywy lekarz, fałszywy lek

Po kliknięciu w reklamę użytkownik trafia na stronę, która wygląda jak mieszanka portalu medycznego, oficjalnej kampanii zdrowotnej i apteki internetowej. Są tam „lekarze” i „farmaceuci”, pseudo-certyfikaty europejskich instytucji, logotypy przypominające te prawdziwe. Każdy element scenografii – od białego fartucha po zielony krzyż – może być wygenerowany przez AI: obrazy, podpisy, opinie pacjentów.

Badacze mówią wprost: to już nie jest tylko próba przejęcia haseł czy numeru karty. To podrabianie medycznej rzeczywistości. Z punktu widzenia ofiary wszystko wygląda „tak jak trzeba”: jest ekspert, instytucja, pozytywne opinie, koszyk zakupowy. Różnica polega na tym, że za tą sceną nie stoi szpital ani przychodnia, tylko grupa anonimowych oszustów.

AI uderza w osoby najbardziej zdesperowane

Szczególnie groźne jest to, że celem są osoby zmagające się z otyłością i chorobami metabolicznymi. To ludzie, którzy często mają za sobą wiele nieudanych prób leczenia, są zmęczeni dietami, kolejkami do lekarzy, brakiem dostępu do legalnych preparatów GLP-1.

Algorytmy reklamowe potrafią bardzo precyzyjnie namierzyć taką grupę – wystarczy analiza wyszukiwanych haseł, polubionych treści, obserwowanych kont. Generatywna AI dorabia do tego przekonującą historię: „taka jak ty”, „pracuje na dwa etaty”, „nie ma czasu na siłownię”.

Kliknięcie w link może skończyć się utratą pieniędzy, ale to nie największy problem. Nikt nie wie, co jest w butelkach i fiolkach wysyłanych z anonimowych magazynów. Mogą to być środki całkowicie obojętne, ale też substancje nieprzebadane lub niebezpieczne.

Kontekst: nawet prawdziwy lek ma ryzyko

Raport przypomina, że także oryginalne leki z semaglutydem nie są wolne od poważnych skutków ubocznych. W Danii pacjenci otrzymali odszkodowania po nagłej utracie wzroku w jednym oku, a Europejska Agencja Leków uznała niedokrwienną neuropatię nerwu wzrokowego za bardzo rzadkie, ale możliwe powikłanie terapii. Ulotki muszą zostać zaktualizowane, a lekarze i pacjenci – wyczuleni na nagłe pogorszenie widzenia.

Tym bardziej niebezpieczne są więc „cudowne” preparaty sprzedawane poza oficjalnym obiegiem, bez badań, kontroli jakości i nadzoru farmaceutycznego.

Dlaczego AI tak dobrze nadaje się do takich oszustw

Z perspektywy przestępców generatywna AI ma kilka kluczowych zalet:

  • błyskawicznie tworzy setki wersji reklam, opisów i grafik,
  • potrafi „udawać” styl instytucji, lekarzy czy portali informacyjnych,
  • pozwala generować wizerunki ludzi, którzy nie istnieją – więc nikt nie zgłosi kradzieży zdjęcia,
  • ułatwia tłumaczenie treści na różne języki i dopasowanie ich do lokalnych realiów.

Do tego dochodzą algorytmy targetowania reklam w social mediach. W efekcie powstaje maszynka, która potrafi równolegle prowadzić dziesiątki kampanii „na Ozempic”, „na nowy spray GLP-1” czy inne „cudowne kuracje”, ściśle dopasowane do konkretnych grup odbiorców.

Jak się bronić przed „oszustwem na Ozempic”

Z perspektywy użytkownika sieci kilka zasad może znacząco ograniczyć ryzyko:

Po pierwsze, leki na receptę kupujemy wyłącznie w aptekach – stacjonarnych lub internetowych, ale z rejestrem i numerem ze spisu prowadzonego przez urząd państwowy. Link z reklamy w social mediach nie spełnia tego kryterium.

Po drugie, nie ufajmy „oficjalnie wyglądającym” stronom tylko dlatego, że są pełne logotypów i białych fartuchów. Te elementy są dziś banalne do wygenerowania przez AI. Jeśli mamy wątpliwości, najlepiej wejść na stronę znanej instytucji zdrowotnej, a nie klikać w baner.

Po trzecie, każdą decyzję o terapii lekami odchudzającymi warto omówić z lekarzem. Jeśli w internecie widzimy obietnice „bez recepty”, „natychmiastowego efektu” i „braku skutków ubocznych”, to wystarczający powód, by taką ofertę zignorować.

AI w medycynie: szansa i zagrożenie

Sztuczna inteligencja ma ogromny potencjał w medycynie – może pomagać analizować wyniki badań, wspierać diagnostykę czy usprawniać komunikację szpitali z pacjentami. Równolegle widzimy jednak jej ciemną stronę: łatwość, z jaką pozwala tworzyć wiarygodne, ale całkowicie fałszywe światy.

Oszustwa „na Ozempic” pokazują, że w erze generatywnej AI musimy nauczyć się nowej higieny cyfrowej. Nie chodzi już tylko o to, by nie podawać numeru karty. Stawką stało się to, czy odróżnimy prawdziwą medycynę od wirtualnej scenografii, zaprojektowanej wyłącznie po to, by zarobić na cudzym zdrowiu.

Szukaj na blogu