Roboty humanoidalne mogą wejść do polskich sklepów w rok. Kredyt zaufania konsumentów jest wysoki
Roboty humanoidalne mogą pojawić się w polskich sklepach w ciągu roku, dwóch lat, przewidują eksperci Brave Mind Fighters. Sprzeciw wobec ich pracy w sklepie wyraża tylko 11 proc. konsumentów. Największą przewagę zdobędą sieci, które najwcześniej ustalą, gdzie robot się realnie opłaca.

Roboty humanoidalne mogą pojawić się w polskim handlu szybciej, niż zakłada wielu retailerów. Eksperci szacują, że pierwsze pilotaże mogą ruszyć w perspektywie roku, dwóch lat. Przewagę zdobędą jednak nie ci, którzy jako pierwsi pokażą robota u siebie, tylko ci, którzy najwcześniej uzyskają z niego mierzalną wartość biznesową.
Z niedawno opublikowanego raportu „Co Polacy myślą o robotach humanoidalnych w handlu?", opartego na badaniu opinii publicznej, wynika, że tylko 11 proc. konsumentów w Polsce nie zaakceptowałoby wykonywania przez robota pracy w sklepie. Najwięcej wskazań uzyskały trzy czynności: przekazywanie informacji o produktach, podawanie ich lokalizacji oraz wykładanie towaru, wszystkie po około 32 proc.
„Dla handlu nie oznacza to jeszcze, że klienci oczekują robotów w placówkach. To raczej swego rodzaju społeczny kredyt zaufania. Ciekawość może przekształcić się w trwałą akceptację, jeśli pierwsze wdrożenia będą użyteczne, będą rozwiązywać konkretny problem, a nie stanowić wyłącznie efektownej atrakcji" – podkreśla Arkadiusz Cybulski z Brave Mind Fighters.
Konsumenci chętniej widzą robota jako źródło informacji niż doradcę wpływającego na zakup. Jeszcze ostrożniej podchodzą do powierzania mu płatności, zwrotów i reklamacji.
„Najlepiej oceniane funkcje odpowiadają na realne potrzeby. Klient nie może znaleźć produktu albo pracownika, który mógłby mu pomóc, bądź widzi brak towaru na półce. Robot jest więc najlepiej postrzegany tam, gdzie pomaga znaleźć produkt lub zwiększyć jego dostępność. Nie oznacza to jednak, że każde z tych zadań jest już równie łatwe do realizacji przez inżynierów" – zaznacza Piotr Gerke z zespołu Brave Mind Fighters.
Zdaniem ekspertów sieci handlowe powinny zacząć nie od przeglądu modeli robotów, tylko od mapy procesów, czyli inwentaryzacji tego, jakie zadania są w firmie powtarzalne, gdzie najczęściej brakuje ludzi i gdzie występują wąskie gardła. Dopiero potem można ocenić, czy dany proces nadaje się do robotyzacji i czy humanoid będzie lepszy od prostszej automatyzacji.
„Nie należy zaczynać wyłącznie od zadań, które uzyskały najwyższą akceptację konsumentów. Trzeba przede wszystkim uwzględnić trzy czynniki, tj. potrzeby klientów, rachunek ekonomiczny oraz rzeczywiste możliwości technologiczne robotów. Naturalnym początkiem w sklepie są funkcje informacyjne. Natomiast z perspektywy całej organizacji wcześniej mogą jednak dojrzeć zastosowania w magazynach, centrach dystrybucyjnych lub logistyce" – wyjaśnia Piotr Gerke.
Eksperci z UCE Research zwracają uwagę, że w sklepie polem do testów może być informacja produktowa, nawigacja lub zgłaszanie zagrożeń. Magazyn zapewnia bardziej uporządkowane środowisko i standaryzowane ładunki. Ma to znaczenie, bo manipulowanie produktami o różnej masie, sztywności i sposobie chwytania to nadal jedno z trudniejszych zadań humanoidalnej robotyki. Prosto mówiąc, robotowi łatwiej przenosić karton o znanych wymiarach niż zapakowaną w folię paprykę.
Pilotaż powinien objąć jedną placówkę, strefę lub proces i mieć jasno określony cel. Dla funkcji informacyjnej miernikami mogą być czas znalezienia produktu, liczba skutecznie obsłużonych zapytań i odsetek spraw przekazanych pracownikowi. Z kolei w logistyce ważniejsza będzie liczba poprawnie wykonanych operacji, dostępność robota i czas pracy bez awarii.
Sam robot to jednak tylko końcówka. „Robot udzielający informacji jest tylko fizycznym interfejsem. Bez aktualnych cen, danych o dostępności, planogramów i mapy obiektu nie rozwiąże żadnego realnego problemu klienta. Jakość danych i integracja z systemami muszą więc wejść do pilotażu od początku" – dodają eksperci z UCE Research. Planogram to plan wyłożenia produktów na półkach: bez niego robot nie odpowie, gdzie w sklepie stoi konkretna marka mleka.
Opłacalności nie można sprowadzać do porównania stawki pracownika z kosztem godziny pracy robota. Trzeba uwzględnić integrację z systemami sklepu, serwis, energię, szkolenia, nadzór, przestoje i utratę wartości technologii, czyli spadek jej ceny w czasie, tak jak przy samochodach. Korzyści to nie tylko zaoszczędzone godziny pracy, ale też mniej wakatów, lepsza dostępność towaru, krótsza obsługa i przesunięcie pracowników do zadań wymagających wiedzy lub odpowiedzialności.
Zakres działania robota musi być przy tym jasny. Przy monitoringu, płatnościach czy reklamacjach odpowiedzialność powinna pozostać po stronie człowieka, a klient wiedzieć, jakie dane są przetwarzane. „Robot od samego początku powinien być komunikowany jako wsparcie pracowników i klientów, a nie ich zastępca. Przy funkcjach związanych z bezpieczeństwem potrzebna jest również przejrzystość co do zakresu działania samego urządzenia i przetwarzania danych" – mówi Piotr Gerke.
„Zależnie od zastosowania pierwsze pilotażowe wdrożenia humanoidów w polskim handlu mogą pojawić się nawet w ciągu najbliższego roku lub dwóch lat. Największą przewagę uzyskają jednak nie firmy, które pierwsze kupią dużą liczbę urządzeń, ale te, które najwcześniej zdobędą doświadczenie, dane i kompetencje pozwalające ustalić, gdzie robot rzeczywiście się opłaca" – ocenia Arkadiusz Cybulski.
Materiał opracowała agencja MondayNews, cytowani eksperci reprezentują zespół Brave Mind Fighters (specjalizujący się w treningu robotów humanoidalnych) oraz UCE Research (agencję badawczą), więc teza o rosnącej roli humanoidów w handlu wiąże się z obszarem ich działalności.
Źródła: materiał agencji MondayNews z sierpnia 2026 r.





