Przejdź do treści

Szkoła bez klasycznych nauczycieli. Dzieci uczą się z AI przez dwie godziny dziennie

Amerykańska sieć Alpha School stawia na model, w którym główne przedmioty prowadzi sztuczna inteligencja, a dorośli pełnią rolę przewodników. Rodzice chwalą tempo nauki, ale eksperci pytają o dowody.

Szkoła bez klasycznych nauczycieli. Dzieci uczą się z AI przez dwie godziny dziennie

W Stanach Zjednoczonych coraz głośniej robi się o Alpha School, prywatnej sieci szkół, która pokazuje jeden z najbardziej radykalnych pomysłów na wykorzystanie sztucznej inteligencji w edukacji. Uczniowie nie siedzą przez wiele godzin na tradycyjnych lekcjach. Zamiast tego przez około dwie godziny dziennie realizują główne przedmioty z pomocą narzędzi AI, pracując przy laptopach, w słuchawkach, a czasem także z wykorzystaniem zestawów VR.

Model opisany przez CNN, a w Polsce przytoczony przez WP Tech, zakłada, że klasycznego nauczyciela zastępuje tu system uczący i nadzorujący postępy dziecka. W sali są dorośli, ale nie prowadzą lekcji w tradycyjnym sensie. Alpha nazywa ich „guides”, czyli przewodnikami. Mają wspierać uczniów, pilnować motywacji i pomagać w organizacji pracy, ale nie odpowiadają za standardowe prowadzenie programu czy ocenianie prac.

Sama szkoła promuje ten model jako „2 Hour Learning”. Według Alpha dzieci mają opanowywać materiał szybciej, bo system dopasowuje zadania do ich poziomu i tempa pracy. Po porannej części akademickiej dzień jest wypełniany warsztatami z komunikacji, rozwiązywania problemów, przedsiębiorczości, edukacji finansowej czy aktywności fizycznej. Szkoła podkreśla też brak prac domowych i podręczników.

Załóż darmowe konto w mBanku i odbierz 200 zł do Media Expert

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga. Przed złożeniem wniosku przeczytajcie regulamin promocji.

Złóż wniosek o konto

To brzmi jak gotowa reklama edukacji przyszłości, ale sprawa nie jest tak prosta. Z ustaleń CNN wynika, że część rodziców chwali Alpha za szybkie tempo nauki i większą praktyczność zajęć. Są jednak również rodziny, które zgłaszały zastrzeżenia. W kampusie w Brownsville część rodziców miała skarżyć się na stres dzieci, presję wyników i nadmierne podporządkowanie nauki celom wyznaczanym przez system. Alpha odpowiada, że tamten etap nie oddaje obecnego modelu działania szkoły.

Największa wątpliwość dotyczy jednak niezależnej weryfikacji. Victor Lee ze Stanford Graduate School of Education zwracał uwagę w materiale CNN, że problemem jest brak dostępu niezależnych badaczy do pełnej oceny skuteczności tego rozwiązania. Innymi słowy: szkoła składa mocne obietnice, ale na razie trudno sprawdzić, ile w nich realnego przełomu, a ile dobrze opakowanego eksperymentu edukacyjnego.

Alpha działa mimo tych zastrzeżeń i rozwija kolejne placówki. Według informacji przytaczanych przez media czesne zależy od lokalizacji i może wynosić od 10 tys. do 75 tys. dolarów rocznie. To oznacza, że mówimy nie tylko o eksperymencie technologicznym, ale też o bardzo drogim modelu prywatnej edukacji.

Sprawa wpisuje się w szerszy trend. Z badania Gallupa i Walton Family Foundation wynika, że w roku szkolnym 2024/2025 sześciu na dziesięciu amerykańskich nauczycieli korzystało z narzędzi AI w pracy, choć zwykle jako wsparcia, a nie zamiennika człowieka. Alpha idzie znacznie dalej. I właśnie dlatego jej przykład może stać się ważnym testem dla całej debaty o AI w szkołach: czy sztuczna inteligencja ma pomagać nauczycielom, czy stopniowo przejmować ich rolę.

Źródła:

  • Alpha School
  • „The Week”
  • Gallup

Szukaj na blogu