Spotify chce uporządkować muzykę tworzoną przez AI. Zacznie od płatnych remiksów
Spotify zapowiada narzędzia AI do tworzenia coverów i remiksów za zgodą właścicieli praw. Firma przedstawia to jako alternatywę dla nielegalnej muzyki generowanej przez algorytmy.

Spotify coraz wyraźniej pokazuje, że nie chce tylko blokować muzyki generowanej przez sztuczną inteligencję. Firma chce wprowadzić ją do własnego ekosystemu, ale pod kontrolą platformy, wytwórni i właścicieli praw autorskich.
Najważniejszym elementem tej strategii jest nowa umowa z Universal Music Group. Spotify zapowiedziało, że dzięki niej użytkownicy będą mogli tworzyć covery i remiksy wybranych utworów z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji. Nie będzie to jednak otwarte narzędzie dla wszystkich i do wszystkiego. Firma zapowiada płatny dodatek dla użytkowników Spotify Premium, oparty na zgodzie artystów i autorów, oznaczaniu praw oraz wynagrodzeniu dla osób uczestniczących w projekcie.
W komunikacie Spotify podkreśla, że chodzi o katalog uczestniczących artystów i songwriterów, a nie o dowolne przerabianie każdej piosenki dostępnej w serwisie. Platforma przekonuje, że nowy model ma stworzyć dodatkowe źródło przychodów dla twórców, obok dotychczasowych tantiem wypłacanych za odtworzenia.
To ważna zmiana tonu w dyskusji o AI w muzyce. Do tej pory spór najczęściej dotyczył nielegalnych przeróbek, syntetycznych wokali znanych artystów, utworów masowo wrzucanych do sieci i pytań o to, czy człowiek w ogóle ma jeszcze kontrolę nad własnym głosem i stylem. Spotify próbuje teraz przedstawić się jako firma, która nie odwraca wzroku od tych problemów, ale chce je zamknąć w licencjonowanym, płatnym produkcie.
W rozmowie z „Financial Times” współszef Spotify Alex Norström bronił takiego kierunku. Według relacji dziennika firma chce zaoferować legalną alternatywę dla nieuregulowanych treści AI krążących w internecie. Norström przyznał przy tym, że obawy artystów i słuchaczy dotyczące autentyczności muzyki oraz wpływu AI na twórczość są realne.
Spotify równolegle rozwija szerszą wizję serwisu opartego na sztucznej inteligencji. Podczas Investor Day 2026 spółka mówiła o przejściu od prostych rekomendacji do doświadczeń generatywnych, w których użytkownik ma w czasie rzeczywistym kształtować to, czego słucha. W tym kontekście firma wymienia między innymi playlisty tworzone na podstawie promptów oraz personalizację opartą na profilu gustu użytkownika.
Osobnym elementem tej strategii jest Studio by Spotify Labs. To zapowiedziana aplikacja desktopowa, która ma tworzyć spersonalizowane treści audio, na przykład prywatne briefingi, playlisty na konkretną okazję albo krótkie podcasty na wskazany temat. Spotify zaznacza, że narzędzie będzie działać w trybie wczesnego podglądu, może popełniać błędy i wymaga weryfikowania rezultatów przez użytkownika.
Dla branży muzycznej kluczowe będzie jednak to, czy nowy model rzeczywiście zapewni twórcom kontrolę i pieniądze, a nie tylko otworzy kolejny kanał komercyjnego wykorzystania ich twórczości. Spotify i Universal Music Group używają tu języka odpowiedzialnej AI, zgody, przypisania praw i wynagrodzenia. Na razie są to jednak głównie zapowiedzi. Dopiero praktyka pokaże, ilu artystów zgodzi się na udział w takim systemie i jak przejrzyste będą zasady podziału przychodów.
Giełda przyjęła kierunek Spotify pozytywnie, ale z perspektywy użytkowników i twórców ważniejsze jest coś innego. Firma próbuje wyznaczyć granicę między licencjonowaną muzyką tworzoną z pomocą AI a chaotycznym zalewem anonimowych, często nielegalnych przeróbek. Jeżeli ten model się przyjmie, może stać się jednym z pierwszych dużych testów tego, jak platformy streamingowe będą zarabiać na generatywnej AI bez całkowitego rozbijania dotychczasowego systemu praw autorskich.
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.






