Przejdź do treści

McKinsey: Polska ma w regionie największy potencjał AI. I jedną z największych luk we wdrożeniach

Sztuczna inteligencja może dać polskiej gospodarce około 105 mld euro dodatkowej wartości do 2030 roku — najwięcej w Europie Środkowej, wynika z raportu McKinsey. Problem w tym, że na poziomie firm AI wdrożyło u nas dopiero 8 proc. przedsiębiorstw.

McKinsey: Polska ma w regionie największy potencjał AI. I jedną z największych luk we wdrożeniach

Polska gospodarka może zyskać dzięki sztucznej inteligencji około 105 mld euro dodatkowej wartości do 2030 roku — więcej niż jakikolwiek inny kraj Europy Środkowej. Taki wynik podaje raport „Central Europe's AI Opportunity", przygotowany przez QuantumBlack, jednostkę AI w McKinsey. Dla całego regionu szacunek jest jeszcze większy: od 280 do 700 mld euro rocznie, czyli równowartość 6 do 15 proc. obrotu netto tutejszej gospodarki.

To liczby robiące wrażenie. Ale zaraz obok nich stoi druga strona obrazu — i to ona jest sednem raportu.

Bo potencjał to jedno, a realne wykorzystanie drugie. W Polsce z AI prywatnie korzysta już 29 proc. konsumentów. Na poziomie firm technologię wdrożyło natomiast tylko 8 proc. przedsiębiorstw — przy średniej 28 proc. dla Europy Zachodniej. Rozjazd jest ogromny: ludzie sięgają po AI codziennie, firmy zostają daleko w tyle. McKinsey nazywa to jedną z największych luk między indywidualnym a biznesowym użyciem AI w regionie.

W skali całej Europy Środkowej w skali całej organizacji używa AI raptem 12 proc. firm. Do tego dochodzi struktura gospodarki. Około 60 proc. regionu to sektory, w których wdrażanie AI jest po prostu trudniejsze — produkcja przemysłowa, budownictwo, handel, energetyka, logistyka, finanse. Nie biuro i nie software, tylko ciężka, procesowa robota.

I to akurat, zdaniem autorów, jest miejsce, gdzie leży największa wartość. Nie w automatyzacji pracy biurowej ani we wspieraniu programistów, ale w podstawowych procesach operacyjnych: planowaniu produkcji, przewidywaniu awarii maszyn (predykcyjne utrzymanie ruchu), kontroli jakości, zarządzaniu łańcuchem dostaw, analizie ryzyka. Tam, gdzie firma realnie zarabia albo traci.

Jak mówi Michał Miktus, partner McKinsey w Polsce i lider QuantumBlack w Europie Środkowej, AI przestała być projektem gdzieś z boku organizacji, a stała się pytaniem o konkurencyjność — o to, które obszary firmy przebudować jako pierwsze. W innym miejscu dodaje, że największej wartości nie dadzą pojedyncze pilotaże ani chatboty, lecz transformacja całych obszarów działania.

I tu wraca motyw, który przewija się dziś przez większość raportów o AI. Globalnie 88 proc. firm deklaruje, że używa AI w co najmniej jednej funkcji — ale realny, mierzalny wpływ na wyniki finansowe osiągnęła garstka. Reszta utknęła między eksperymentem a efektem. McKinsey recepty podaje trzy: wybrać obszary o największym potencjale, wpiąć AI wprost w codzienne procesy zamiast trzymać ją z boku, i dostosować organizację — kompetencje, zarządzanie — do pracy z tą technologią.

Zastrzeżenie o nadawcy jest tu potrzebne, choć łagodne. To raport McKinsey, firmy, która na transformacjach AI w przedsiębiorstwach zarabia — więc teza „macie ogromny potencjał, ale musicie przebudować procesy" prowadzi też do jej usług doradczych. Szacunki wartości (105 mld, 280–700 mld euro) to modelowe prognozy oparte na założeniach, nie twarde dane z rynku, i tak trzeba je czytać. Dane o adopcji — te 8 proc. wobec 29 proc. — są jednak konkretniejsze i pokazują realny, mierzalny dystans polskiego biznesu.

Źródła: informacja prasowa McKinsey & Company Polska

Szukaj na blogu