Ktoś wydał 11 piosenek pod jego pseudonimem. Artysta wynajął Rutkowskiego i złożył zawiadomienie na policję
Krzysztof Sulwiński, występujący jako Kristiano, odkrył, że nieznana osoba wydaje muzykę pod jego zarejestrowanym pseudonimem. Do tego AI-generowane covery jego utworów trafiają na YouTube bez jego zgody. Sprawą zajął się Krzysztof Rutkowski.

Sulwiński buduje markę Kristiano od 2019 roku. Pseudonim zarejestrował jako znak towarowy w Urzędzie Patentowym RP w klasie 41 — obejmującej działalność koncertową i rozrywkową. Rejestracja miała go chronić przed sytuacją, w której ktoś inny zająłby nazwę przed nim. Okazała się potrzebna z innego powodu.
Nieznana osoba — lub osoby — zaczęły wydawać muzykę pod jego pseudonimem w serwisach streamingowych. Jeden z fałszywych wykonawców opublikował pod nazwą Kristiano jedenaście piosenek, które wygenerowały kilkadziesiąt tysięcy odtworzeń na YouTube. Sulwiński próbował nawiązać kontakt i doprowadzić do usunięcia materiałów. Bezskutecznie.
Covery z AI, osiem dni po premierze
Osobny problem to covery tworzone za pomocą sztucznej inteligencji. Osiem dni po premierze singla „Pij dzikie wino" nieznana osoba opublikowała jego wersję wygenerowaną przez AI na własnym kanale YouTube — bez oznaczenia oryginalnego autora w opisie, bez licencji.
Sulwiński zaznacza, że nie jest przeciwnikiem AI jako takiej, ale wskazuje na konkretny problem prawny: publikowanie coveru cudzego utworu wygenerowanego przez AI bez odpowiedniej licencji jest naruszeniem prawa autorskiego. „To nie jest inspiracja. To nie jest twórczość na bazie. To jest po prostu kradzież" — pisze artysta.
Policja i Rutkowski
2 kwietnia Sulwiński złożył na policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawę zakwalifikowano jako wyłudzenie danych poprzez kradzież opatentowanego znaku towarowego. Artysta spędził na komendzie trzy godziny, zbierając dokumentację i dołączając dowody.
Równolegle zlecił ustalenie tożsamości sprawcy Krzysztofowi Rutkowskiemu — prywatnemu detektywowi. Wcześniej kontaktował się z innymi detektywami, część odmówiła, twierdząc, że nie zajmuje się tego rodzaju sprawami.
Po ustaleniu danych osoby odpowiedzialnej za fałszywy profil, sprawa ma trafić do sądu.





