Przejdź do treści

Chrome cichaczem instaluje 4 GB model AI na dyski użytkowników. Badacz: Google łamie prawo UE

Google Chrome po cichu pobiera na dyski użytkowników 4-gigabajtowy plik z modelem Gemini Nano - bez zgody, bez ostrzeżenia i z automatycznym powrotem, jeśli ktoś go usunie. Sprawę udokumentował badacz prywatności Alexander Hanff i twierdzi, że Google łamie unijne przepisy ePrivacy i RODO.

Chrome cichaczem instaluje 4 GB model AI na dyski użytkowników. Badacz: Google łamie prawo UE

4 gigabajty, których nikt nie zamawiał

Na komputerze z zainstalowanym Chrome'em, w katalogu profilu użytkownika, znajduje się folder o nazwie OptGuideOnDeviceModel, a w nim plik weights.bin. To wagi modelu Gemini Nano - lekkiej, działającej lokalnie wersji modelu językowego Google'a. Plik waży około 4 GB i pojawia się automatycznie, jeśli sprzęt spełnia wymagania, a w przeglądarce aktywne są funkcje AI - a te są w nowszych wersjach Chrome'a domyślnie włączone.

Jak opisuje na swoim blogu That Privacy Guy Alexander Hanff, prawnik i informatyk zajmujący się prywatnością cyfrową, przeglądarka nie pyta przy tym o zgodę, nie wyświetla powiadomienia i nie informuje użytkownika o samym pobieraniu. Co więcej - jeśli ktoś znajdzie i usunie plik, Chrome ściąga go ponownie przy najbliższej okazji.

Jak udokumentowano pobieranie bez wiedzy użytkownika

Wcześniejsze sygnały o pliku weights.bin krążyły na forach technicznych od ponad roku, ale można je było odpierać argumentem o nietypowych konfiguracjach. Hanff zamknął tę furtkę, sięgając po systemowy log macOS, czyli .fseventsd. Rejestruje on na poziomie jądra każdą operację na plikach, niezależnie od logów aplikacji - Chrome nie ma do niego dostępu.

Badacz 23 kwietnia 2026 r. utworzył czysty profil Chrome'a do automatycznego audytu (część jego platformy WebSentinel). Profil nie otrzymał ani jednego naciśnięcia klawisza, ani kliknięcia myszą - sterownik audytu obsługiwał przeglądarkę wyłącznie przez protokół DevTools. Mimo to, jak podaje Hanff, 24 kwietnia o 16:38 CEST Chrome utworzył katalog OptGuideOnDeviceModel, a o 16:53 plik weights.bin był już w docelowej lokalizacji. Cały proces zajął 14 minut i 28 sekund - bez udziału człowieka.

Wersja modelu zarejestrowana w logu zgadza się z wersją zapisaną w wewnętrznym pliku konfiguracyjnym Chrome'a (Local State). Z tego samego pliku wynika, że przeglądarka wcześniej przeskanowała sprzęt - liczbę rdzeni, klasę GPU i ilość pamięci - by ocenić, czy urządzenie kwalifikuje się do otrzymania modelu.

"Tryb AI" w pasku adresu wcale nie używa modelu z dysku

Druga obserwacja Hanffa dotyczy najbardziej widocznego elementu interfejsu Chrome'a 147 - ikony "AI Mode" w pasku adresu. Logiczne wydaje się założenie, że skoro na dysku siedzi już 4-gigabajtowy lokalny model, to właśnie on zasila widoczny przycisk i zapytania nie wychodzą poza komputer.

Według Hanffa to założenie jest w całości błędne. "Tryb AI" w omniboksie jest powierzchnią chmurową - wszystko, co użytkownik tam wpisze, trafia na serwery Google'a. Lokalny Gemini Nano obsługuje natomiast funkcje schowane głębiej w interfejsie: pomoc w pisaniu w polach tekstowych, sugestie dla grup kart, inteligentne wklejanie czy podsumowywanie strony. Użytkownik płaci więc kosztem dyskowym i transferu za model, którego najbardziej widoczna funkcja AI w przeglądarce w ogóle nie używa.

Sprzeczność z ePrivacy i RODO

Hanff twierdzi, że taka praktyka narusza co najmniej trzy unijne przepisy. Po pierwsze - art. 5 ust. 3 dyrektywy ePrivacy z 2002 r., który zakazuje przechowywania informacji na urządzeniu końcowym użytkownika bez jego uprzedniej, świadomej i jednoznacznej zgody. Po drugie - art. 5 ust. 1 RODO, dotyczący przejrzystości przetwarzania. Po trzecie - art. 25 RODO, czyli zasadę privacy by design and by default, z którą wstępne wgrywanie 4 GB modelu "na zapas" - pod hipotetyczne przyszłe użycie funkcji - jest, w ocenie Hanffa, sprzeczne.

Badacz zaznacza, że zarzuty prawne nie zostały na razie przetestowane przed sądem. Wcześniej autor wskazywał analogiczny, mniejszy skalą przypadek Anthropica - aplikacji Claude Desktop, instalującej w tle pliki integracyjne w przeglądarkach opartych na Chromium.

Od 6 do 60 tysięcy ton CO2 za jedno wgranie

Hanff jako pierwszy policzył też ślad środowiskowy operacji. Przyjmując energochłonność transferu danych 0,06 kWh/GB (mediana z artykułu Pärssinen i in. opublikowanego w "Science of The Total Environment") oraz emisyjność miksu energetycznego UE 0,25 kg CO2e/kWh wg danych Europejskiej Agencji Środowiska, jednorazowe pobranie modelu na jedno urządzenie to ok. 0,06 kg CO2e.

W skali Chrome'a robi się z tego sporo:

  • przy 100 milionach urządzeń (scenariusz niski) - ok. 6 tys. ton CO2e
  • przy 500 milionach (środkowy) - ok. 30 tys. ton CO2e
  • przy miliardzie urządzeń (wysoki) - ok. 60 tys. ton CO2e

Środkowy scenariusz odpowiada w przybliżeniu rocznym emisjom 6,5 tys. samochodów osobowych w Unii. Liczby te nie uwzględniają ponownych pobrań po próbach usunięcia pliku, kolejnych aktualizacji modelu, energii zużywanej przy samym wnioskowaniu na urządzeniu ani osadzonego śladu węglowego pamięci SSD - tę ostatnią pozycję Hanff szacuje na ok. 640 tys. ton CO2e przy 4 GB pomnożonym przez miliard urządzeń.

Co na to Google?

W oświadczeniu przesłanym redakcji serwisu Engadget rzecznik Google'a tłumaczy, że Gemini Nano jest dostępny w Chromie od 2024 r. jako lekki, lokalny model i obsługuje m.in. wykrywanie oszustw oraz interfejsy programistyczne, dzięki czemu dane nie muszą trafiać do chmury. Firma podkreśla, że od lutego 2026 r. użytkownicy mogą wyłączyć i usunąć model bezpośrednio z ustawień przeglądarki - a po wyłączeniu nie będzie on już pobierany ani aktualizowany. Model ma się też automatycznie usuwać, gdy w urządzeniu zaczyna brakować zasobów.

Jak sprawdzić u siebie i zablokować pobieranie?

Na Windowsie plik znajduje się w %LOCALAPPDATA%\Google\Chrome\User Data\OptGuideOnDeviceModel\weights.bin, na macOS i Linuksie - w odpowiednim katalogu profilu Chrome'a. Jak podaje Hanff, samo skasowanie pliku nie wystarczy - przeglądarka pobierze go ponownie. Aby zablokować to trwale, trzeba wyłączyć powiązane funkcje w chrome://flags lub skorzystać z przełącznika "On-device AI" w ustawieniach Chrome'a. Według serwisu Decrypt, na Windowsie można też ustawić zasadę OptimizationGuideModelDownloading na "disabled" w rejestrze.

Źródła: blog That Privacy Guy (Alexander Hanff, 4 maja 2026), Engadget, Decrypt, Pärssinen i in. (2018), Europejska Agencja Środowiska. Komentarze od Google'a wyłącznie tam, gdzie pojawiły się publicznie - rzecznik nie odniósł się do zarzutów prawnych, mówi wyłącznie o opcji wyłączenia w ustawieniach.

Szukaj na blogu