Przejdź do treści

ChatGPT wyświetla reklamy bez logowania. Kontekst rozmowy zamiast ciasteczek

OpenAI rozszerza program reklamowy na użytkowników korzystających z ChatGPT bez konta. Reklamy są dopasowywane nie do historii przeglądania, lecz do bieżącej rozmowy. Według „Wired" pojawiają się średnio raz na pięć zapytań — najczęściej przy pytaniach o podróże.

ChatGPT wyświetla reklamy bez logowania. Kontekst rozmowy zamiast ciasteczek

Jeszcze kilka miesięcy temu Sam Altman mówił o reklamach w ChatGPT z wyraźną rezerwą. Teraz OpenAI systematycznie poszerza ich zasięg. Najnowsza zmiana dotyczy osób niezalogowanych — użytkowników, którzy odwiedzają ChatGPT bez zakładania konta. To do tej pory była strefa wolna od reklam.

Forma jest dyskretna: pod odpowiedzią chatbota pojawia się nieduży blok z dopiskiem „Sponsored" i linkiem do konkretnej usługi — np. Canvy lub Booking.com. Reklama nie przerywa rozmowy ani nie zasłania treści. Testy trwają w USA i wybranych krajach anglojęzycznych.

Mechanizm targetowania różni się od modelu Google czy Meta. ChatGPT nie opiera się na historii przeglądania ani plikach cookies. System analizuje bieżącą rozmowę i dopasowuje reklamę do aktualnego zapytania. Marcin Stypuła, prezes agencji Semcore, wskazuje na konsekwencje tego podejścia: „To fundamentalna różnica. Tutaj liczy się nie to, co robiłeś wczoraj w internecie, lecz to, czego potrzebujesz teraz. Ciężar przesuwa się z profilowania użytkownika na analizę języka. W dłuższej perspektywie takie podejście może okazać się bardziej efektywne, ale też trudniejsze do audytowania."

Reklamy nie pojawiają się od razu — dopiero gdy rozmowa się rozkręca. Jednym z efektów jest tzw. poaching: jeśli użytkownik pyta o Netflix, może zobaczyć ofertę konkurencyjnego serwisu streamingowego. To mechanizm znany z wyszukiwarek.

OpenAI ma dziś inny problem niż brak zainteresowania reklamodawców. Budżety uczestników pilotażu były częściowo niewykorzystane — bo dostępnych miejsc reklamowych było za mało. Firma odpowiedziała na to obniżeniem minimalnego progu wejścia z około 200 tys. do 50 tys. dolarów oraz powiększaniem puli użytkowników, którym reklamy są wyświetlane. Dodanie niezalogowanych to kolejny krok.

Stypuła widzi w tym logikę finansową: „Koszt utrzymania i rozwoju modeli generatywnych rośnie wraz z liczbą użytkowników. Jednocześnie presja na demokratyzację dostępu do AI utrudnia agresywne podnoszenie cen. Reklama staje się więc narzędziem bilansującym te napięcia — nie jako główne źródło przychodów, ale jako zawór bezpieczeństwa."

OpenAI zapewnia, że nie sprzedaje danych użytkowników reklamodawcom i że treść reklam nie wpływa na odpowiedzi chatbota. Zalogowani użytkownicy mogą zarządzać ustawieniami w sekcji Ad Controls. Istnieje też opcja „Ads-Free" — ale jej aktywacja oznacza niższe limity wiadomości i brak dostępu do funkcji takich jak generowanie obrazów. Niezalogowani użytkownicy nie mają żadnej kontroli nad tym, co im się wyświetla.

Czy ta powściągliwość się utrzyma — to pytanie otwarte. „Historia internetu uczy, że presja monetyzacyjna nie maleje. Jeśli reklamy okażą się skuteczne, pojawi się pokusa zwiększenia ich częstotliwości i głębszej integracji z odpowiedziami. Wtedy granica między informacją a sugestią może zacząć się rozmywać" — ostrzega Stypuła.

Szukaj na blogu