Branża komiksowa mówi „stop AI”. Oni Press wprowadza znak „100% HUMAN-MADE”
Rynek komiksowy coraz wyraźniej dystansuje się od generatywnej AI. Oni Press i Matt Kindt pokazali właśnie otwarte oznaczenie „100% HUMAN-MADE” dla twórczości tworzonej bez udziału sztucznej inteligencji.

Spór o sztuczną inteligencję coraz mocniej wchodzi do świata komiksu. Amerykańskie wydawnictwo Oni Press oraz scenarzysta i rysownik Matt Kindt zaprezentowali właśnie znak „100% HUMAN-MADE”, którym mają być oznaczane komiksy i inne projekty powstałe bez udziału generatywnej AI.
Inicjatywa została ogłoszona przy okazji nowego startu imprintu FLUX HOUSE. Pierwszym komiksem z takim oznaczeniem ma być „MIND MGMT: NEW & IMPROVED #1”, którego premiera w USA została zaplanowana na czerwiec 2026 roku. Co istotne, logo nie zostało zamknięte wyłącznie dla Oni Press. Udostępniono je na licencji Creative Commons, dzięki czemu mogą korzystać z niego także inni twórcy i wydawcy.
To kolejny przykład rosnącego oporu branż kreatywnych wobec generatywnej AI. W ostatnich miesiącach podobne napięcia pojawiały się w muzyce, gdzie artyści i wytwórnie krytykowali modele uczone na cudzej twórczości bez zgody autorów. Głośne były protesty przeciw AI-generowanym utworom imitującym głosy znanych muzyków, a część artystów zaczęła podkreślać „ludzkie” pochodzenie swojej twórczości jako element wartości samego dzieła.
Podobny proces zaczyna być widoczny w komiksie. Coraz więcej rysowników i scenarzystów publicznie deklaruje, że nie korzysta z generatorów obrazów. Dla części twórców problemem jest nie tylko kwestia praw autorskich, ale też obawa przed zalewem szybkich, tanich grafik generowanych automatycznie. W środowisku regularnie powraca argument, że modele AI były szkolone na pracach artystów bez ich zgody i wynagrodzenia.
Oni Press przedstawia „100% HUMAN-MADE” jako prosty sposób komunikacji z czytelnikami. Symbol ma informować, że projekt powstał wyłącznie dzięki pracy człowieka, bez użycia generatywnej AI przy tworzeniu grafiki czy treści. W praktyce jest to jednak bardziej deklaracja zaufania niż formalny certyfikat z niezależną kontrolą.
Mimo to sam fakt pojawienia się takiego oznaczenia pokazuje, że rynek zaczyna się wyraźnie dzielić. Jedni traktują AI jako nowe narzędzie pracy. Inni próbują budować wokół „ręcznie tworzonej” sztuki nową wartość i element wyróżniający na tle masowo generowanych treści.





