Badanie AI: hity z Billboardu są coraz smutniejsze i prostsze, ale kryzysy mieszają w trendach
Czy hity pop robią się smutniejsze i prostsze? Naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego przeanalizowali ponad 20 tys. tekstów z US Top 100 z lat 1973–2023, a wnioski zestawili z momentami kryzysów społecznych.

Czy muzyka z list przebojów robi się „prostsza” i „smutniejsza”? Taką tezę podchwyciły media po publikacji nowego artykułu w „Scientific Reports” z portfolio Nature. Autorzy z Uniwersytetu Wiedeńskiego sprawdzili, jak zmieniały się teksty piosenek z amerykańskich list w latach 1973–2023, a do analizy użyli metod przetwarzania języka naturalnego.
Jak czytamy w „Scientific Reports”, zespół przeanalizował ponad 20 tys. tekstów utworów z US Top 100 i mierzył trzy rzeczy: język związany ze stresem (słownik LIWC), „sentyment” tekstu (narzędzie VADER) oraz złożoność rozumianą technicznie jako podatność tekstu na kompresję (algorytm LZ77). W długim horyzoncie wyszło im, że w tekstach przybywa słów kojarzonych ze stresem, a jednocześnie spada pozytywny wydźwięk i złożoność języka.
Najciekawszy wątek dotyczy tego, co dzieje się w okolicach dużych „szoków społecznych”. Badacze wzięli pod lupę m.in. okres po zamachach z 11 września 2001 roku oraz początek pandemii COVID-19 w 2020 roku. Z ich modeli wynika, że takie wydarzenia nie muszą wzmacniać długoterminowego trendu „więcej stresu i negatywności”. W przypadku COVID-19 w danych widać raczej osłabienie (stłumienie) stresu i negatywnego tonu w tekstach, co autorzy interpretują jako możliwy sygnał sięgania po treści „niezgodne z nastrojem”, na zasadzie ucieczki od rzeczywistości.
W pracy pojawia się też wątek ekonomiczny. Naukowcy sprawdzali, czy wzrost zamożności (na poziomie mediany dochodu gospodarstw domowych) ma związek z tym, jak „stresowe” i jak „pozytywne” są teksty popularnych piosenek. Po uwzględnieniu trendów długoterminowych nie znaleźli istotnej zależności. Zauważyli natomiast, że okresy wyższego „języka stresu” potrafią iść w parze ze wzrostem złożoności tekstów, co nie pasuje do prostego hasła „im gorzej na świecie, tym prościej w piosenkach”.
To nie pierwsze takie badanie. Wcześniej zespół z Queen Mary University of London analizował melodie z lat 1950–2023 na podstawie dużego zbioru plików MIDI (BiMMuDa), obejmującego główne melodie z top 5 utworów każdego roku według rocznych list Billboard. Autorzy wykryli dwa duże „punkty zwrotne” około 1975 i 2000 roku, a ogólny obraz jest taki, że złożoność melodii spada, a gęstość nut rośnie, szczególnie po 2000 roku.
W praktyce oba badania mówią o bardzo konkretnym wycinku rynku: o ścisłej czołówce amerykańskich list przebojów, a nie o „muzyce” jako całości. To ważne, bo listy odzwierciedlają nie tylko gusty słuchaczy, ale też działanie przemysłu, promocji i dystrybucji. Najbezpieczniejszy wniosek brzmi więc: w danych o przebojach w USA widać długie trendy upraszczania warstwy słownej i melodii, ale w momentach kryzysów społecznych te trendy potrafią się na chwilę odwracać lub słabnąć.





