Audioteka składa deklarację „human-first”. AI ma wspierać, nie zastępować głosu
Audioteka ogłosiła w Polsce deklarację „human-first” dotyczącą wykorzystania AI. Firma zapowiada, że nie będzie używać generatywnej sztucznej inteligencji do pisania scenariuszy ani do klonowania głosów aktorów i lektorów.

Audioteka zabiera głos w sprawie wykorzystania sztucznej inteligencji na rynku audio i robi to dość jednoznacznie. Firma ogłosiła przyjęcie w Polsce deklaracji „human-first”, która ma wyznaczać granice użycia AI przy tworzeniu audiobooków, słuchowisk i innych treści dźwiękowych. Najważniejszy przekaz jest prosty: technologia może pomagać, ale nie może zastępować człowieka.
Z opublikowanego komunikatu wynika, że Audioteka nie zamierza wykorzystywać generatywnej AI do pisania scenariuszy. Firma deklaruje też, że nie będzie naruszać integralności ludzkiego głosu przez jego klonowanie ani syntetyczne generowanie. Jednocześnie dopuszcza użycie narzędzi opartych na AI w obszarach technicznych i organizacyjnych, takich jak wsparcie produkcji, analiza danych, poprawa doświadczenia użytkownika, zwiększanie dostępności treści czy działania marketingowe.
W praktyce oznacza to próbę wyznaczenia granicy, która w wielu segmentach branży kreatywnej wciąż pozostaje rozmyta. Audioteka podkreśla, że interpretacja literatury i opowiadanie historii należą do człowieka — jego wrażliwości, doświadczenia i emocji. Firma deklaruje również, że głosy aktorów nie będą wykorzystywane do trenowania modeli AI bez ich zgody, a ewentualne użycie narzędzi związanych z głosem ma być jasno komunikowane odbiorcom i twórcom.
Spółka próbuje też podeprzeć swoją decyzję danymi. Według badania zleconego przez Audiotekę i przeprowadzonego 27 marca 2026 r. przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna, 82 proc. badanych woli audiobooki czytane przez lektora, a tylko 3 proc. wybiera głos AI. Do tego 70 proc. respondentów oczekuje wyraźnego oznaczania treści tworzonych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, a 70 proc. deklaruje, że osoba czytająca audiobook ma istotny wpływ na decyzję zakupową. Same audiobooki generowane przez AI wypadły w tym badaniu wyraźnie słabiej: 54 proc. ocen negatywnych wobec 13 proc. pozytywnych.
W komunikacie cytowany jest także Michał Brański, prezes Audioteka Group, który przekonuje, że rozwój AI otwiera nowe możliwości, ale wymaga jednocześnie ochrony tego, co najważniejsze w kulturze. Z perspektywy rynku to sygnał istotny, bo pada ze strony jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w polskim audio. W momencie, gdy kolejne firmy testują syntetyczne głosy i automatyzację części procesów twórczych, Audioteka próbuje ustawić się po stronie modelu, w którym technologia pozostaje narzędziem pomocniczym, a nie pełnoprawnym zastępstwem dla lektora, aktora czy autora.
To nie zamyka dyskusji o AI w audio, ale wyraźnie pokazuje kierunek, jaki chce obrać firma. Zamiast bezwarunkowego zachwytu nad automatyzacją mamy tu próbę zbudowania zasad, które mają chronić twórców, ich prawa i samą wartość ludzkiej interpretacji. Na rynku, gdzie pokusa cięcia kosztów przez syntetyczne głosy będzie tylko rosła, taka deklaracja może okazać się czymś więcej niż tylko wizerunkowym gestem.





