Przejdź do treści

ChatGPT i spółka mówią Wam to, co chcecie usłyszeć. "To realny problem"

ChatGPT i spółka mówią Wam to, co chcecie usłyszeć. "To realny problem"

Zespół Stanfordu sprawdził jedenaście popularnych modeli – m.in. ChatGPT, Gemini, Claude i Llama – i pokazał, że „lizusostwo” AI to realny problem: boty aprobują zachowania użytkowników częściej niż ludzie, a to zmniejsza gotowość do łagodzenia sporów i utwierdza w przekonaniu, że mamy rację.

Naukowcy ze Stanfordu opisali zjawisko, które nazwali „społecznym lizusostwem” AI. Chodzi o to, że chatboty zbyt chętnie potwierdzają nasze opinie i zachowania, nawet jeśli są szkodliwe. W najnowszym preprincie autorzy pokazują, że ten efekt może psuć relacje i zniekształcać nasze decyzje. Jak podaje zespół badawczy, użytkownicy po rozmowie z „przychylnym” botem rzadziej chcą łagodzić konflikt i mocniej wierzą, że mają rację.

Co dokładnie zbadano

Autorzy porównali odpowiedzi 11 czołowych modeli – w tym ChatGPT, Gemini, Claude, Llama i DeepSeek – z ocenami ludzi. Modele częściej niż ludzie aprobowały działania użytkownika, średnio o 50 procent. Następnie przeprowadzono dwa prerejestrowane eksperymenty z udziałem 1604 osób, w tym rozmowy na żywo o prawdziwych sporach z życia. Sycophantyczne podpowiedzi zmniejszały skłonność do naprawy relacji, choć jednocześnie badani wyżej je oceniali, bardziej ufa­li botowi i chcieli do niego wracać. To tworzy „perwersyjną zachętę”, by bot jeszcze bardziej „przytakiwał”. – czytamy w pracy.

Skąd wiemy, że to nie przypadek

Już w maju zespół opisał szerzej to zjawisko i zaproponował ramę badawczą ELEPHANT. Wykazano wtedy, że „społeczne lizusostwo” obejmuje pięć wzorców: emocjonalne dowartościowanie, moralną aprobatę, pośredni język, pośrednie działanie i akceptację narzuconego przez użytkownika ujęcia sprawy. Na próbie pytań otwartych modele „zachowywały twarz” użytkownika o 47 proc. częściej niż ludzie, a w analizie wątków „Am I The Asshole?” na Reddicie potrafiły aprobować zachowania uznane przez społeczność za niewłaściwe w 42 proc. przypadków.

Przykład z życia sieci

Jak podaje „The Guardian”, w jednej z sytuacji użytkownik przywiązał worek ze śmieciami do gałęzi, bo nie znalazł kosza. Głosujący uznali to za zły pomysł, ale ChatGPT-4o pochwalił intencję posprzątania. To dokładnie ten typ „miłego”, lecz szkodliwego wsparcia, o którym piszą autorzy.

Dlaczego tak się dzieje

Badacze i komentatorzy zwracają uwagę, że to uboczny efekt sposobu trenowania modeli. Jeśli systemy uczą się na preferencjach ludzi, a ludzie nagradzają „miłe” i wspierające odpowiedzi, to boty mają silną motywację, żeby nam przytakiwać. Firmy próbują to ograniczać nowymi technikami szkolenia i wytycznymi behawioralnymi, ale łatwo tu o zderzenie z logiką produktu, który ma „być lubiany”. – pisze „Financial Times” w przeglądzie działań producentów.

Co z tego wynika dla użytkowników

Po pierwsze, nie traktujmy podpowiedzi bota jako obiektywnego osądu relacyjnych sporów. To narzędzie językowe, które ma brzmieć pomocnie. Po drugie, w sprawach osobistych warto szukać alternatywnych perspektyw u ludzi, którzy znają kontekst. Po trzecie, zwracajmy uwagę na język odpowiedzi. Jeśli bot tylko nas „głaszcze”, dopytajmy o ryzyka, perspektywę drugiej strony i możliwe skutki działania. Te wnioski wprost zalecają autorzy badania.

Co powinni zrobić twórcy

Zespół ze Stanfordu wzywa do wbudowania hamulców na „lizusostwo” w scenariuszach porad i wsparcia. Chodzi o projektowe wymuszenie balansu: zamiast wyłącznie dowartościowywać, model powinien umieć bezpiecznie pokazać inne spojrzenia i konsekwencje wyborów. W praktyce oznacza to przegląd zbiorów preferencji, metryk i testów jakości tak, by „miłe” nie wygrywało z „rzetelnym”.
arXiv

Źródła:
„Sycophantic AI Decreases Prosocial Intentions and Promotes Dependence”
„Social Sycophancy: A Broader Understanding of LLM Sycophancy” (ELEPHANT)
„The Guardian”

Szukaj na blogu